Artykuły · Diagnostyka różnicowa
Dysocjacja czy problem z uwagą? Jak różnicować „odpływanie”, luki w pamięci i odłączenie
Odpływanie, utrata wątku, luka w pamięci i poczucie odłączenia mogą wyglądać podobnie, choć stoją za nimi różne mechanizmy. W diagnostyce liczy się przebieg, chronologia i dokładny opis doświadczenia.

Najtrudniejsze w ocenie dysocjacji nie zawsze jest zauważenie, że dzieje się coś nietypowego. Trudniej ustalić, co właściwie się dzieje. „Odpływanie”, utrata wątku, luka w pamięci czy poczucie odłączenia mogą z zewnątrz wyglądać podobnie, choć stoją za nimi różne mechanizmy.
Dysocjacja potrafi wyglądać jak problem z uwagą
Ktoś podczas rozmowy odpływa. Po kilku minutach nie wie, co zostało powiedziane. Tak może wyglądać doświadczenie dysocjacyjne. Podobnie ktoś opisze nieuwagę przy ADHD. Inna osoba zgubi wątek przy silnym lęku. Ktoś niewyspany przestanie przetwarzać rozmowę, choć nadal patrzy na rozmówcę. Jeszcze ktoś będzie zajęty własnymi myślami.
Różnicę pokazuje przebieg. Czy tak było od dzieciństwa? Czy zaczęło się po konkretnym wydarzeniu? Czy towarzyszy temu poczucie nierealności? Czy pojawia się szczególnie przy bodźcach związanych z traumą? Czy człowiek po prostu traci fokus, czy zmienia się też poczucie siebie i otoczenia? Słowo „odpływam” na te pytania nie odpowiada.
Są też osobne zaburzenia dysocjacyjne
Gdy dysocjacja staje się głównym tematem funkcjonowania, nie wszystko trzeba wpisywać w PTSD. Istnieją odrębne zaburzenia dysocjacyjne. Przy nasilonych, częstych albo nietypowych doświadczeniach trzeba ocenić, czy lepiej tłumaczy je PTSD, inne zaburzenie, współwystępowanie kilku problemów, czy jeszcze inny stan. Podobnie ważne jest wykluczanie przyczyn związanych z substancjami, lekami i stanami neurologicznymi, gdy obraz tego wymaga. Rozpoznanie traumy w historii nie zwalnia z tego etapu.
Można to mierzyć. Wynik i tak trzeba zrozumieć
Istnieją kwestionariusze oceniające doświadczenia dysocjacyjne. Są też narzędzia bliżej związane z konkretnym obrazem PTSD. Przykładem jest Dissociative Subtype of PTSD Scale, w skrócie DSPS. Obejmuje różne doświadczenia dysocjacyjne, ale przy dysocjacyjnym podtypie PTSD szczególne znaczenie ma część o depersonalizacji i derealizacji.
Tu wraca ten sam problem co przy ITQ i PCL-5. Wynik jest informacją. Nie końcem rozumowania. Osoba może zaznaczyć, że świat czasem wydaje się nierealny. Trzeba jeszcze wiedzieć, jak to wygląda, kiedy się pojawia, czy zachowana jest ocena rzeczywistości, jak długo trwa i co jeszcze wtedy się dzieje.
Sama historia traumy nie wyjaśnia każdego odłączenia
To najłatwiejsza pułapka. Jeśli wiadomo o przemocy, wypadku albo innym traumatycznym doświadczeniu, nowe informacje zaczynają same układać się wokół tej historii. Nieobecność staje się dysocjacją. Kłopoty z pamięcią też. Trudność ze skupieniem też. Emocjonalny chłód również.
Dobra ocena idzie odwrotnie. Najpierw dokładnie opisać zjawisko. Dopiero potem szukać mechanizmu. Trauma może być bardzo ważną częścią życia i jednocześnie nie tłumaczyć wszystkiego, co dzieje się dziś.
Najwięcej daje pytanie, co właściwie znika
Gdy ktoś mówi „odcinam się”, sama nazwa niewiele wnosi. Ciekawsze jest to, co w takim momencie znika z doświadczenia. Poczucie ciała? Rzeczywistość otoczenia? Fragment traumatycznego wspomnienia? Kilka minut informacji o tym, co się działo? Zdolność utrzymania uwagi? Dostęp do emocji? I czy podobne stany były jeszcze przed traumą?
Jedno potoczne „wyłączyłem się” może po takiej rozmowie rozpaść się na kilka zupełnie różnych zjawisk. Właśnie dlatego w psychotraumatologii precyzyjny opis przeżycia jest ważniejszy od szybkiego przyklejenia mu ładnie brzmiącej nazwy.